Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meditation. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meditation. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 września 2008

Czy musimy stracić to?



Kiedy znajdziemy się na zakręcie
co z nami będzie,
gdy świat rozpędzi się niebezpiecznie
co z nami będzie,
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

Nasz każdy pełen przygód rok,
każdy miesiąc drogi masz,
Każdy nowy dzień jak szansa i
każda chwila trwoga nam
Każdy zachód słońca nasz
Każdy podniesiony ton,
Każdy naprawiony błąd
i czy musimy stracić to?!

Kiedy znajdziemy się na zakręcie
co z nami będzie,
gdy świat rozpędzi się niebezpiecznie
co z nami będzie,
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

W żywym ogniu niełatwych pytań topimy plany i sami nie wiemy po co chcemy przeczytać cały scenariusz, szukamy błędów, przewidujemy najgorsze, że nie dojdziemy do happy endu, a to dopiero początek, tyle przed nami. Po co się pytasz na stracie co będzie z nami i nawet jeśli to zycie zna już odpowiedź bedzie dużo ciekawiej, gdy teraz nic nam nie powie.

Tyle miejsc odkrytych gdzie inni nie dotarli wciąż
Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie
co z nami będzie,
gdy świat rozpędzi się niebezpiecznie
co z nami będzie,
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

Author: Liber ft Sylwia Grzeszczak "Co z nami będzie".

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Scena 109 (w barze)


[Paluch rozmawia z jakimś menelem]

- Paluch: Tak sobie czasem myślę, czy miłość to w ogóle w życiu jest możliwa. Czy to w ogóle jest takie coś.
- Kolega z baru: Miłość?
- Paluch: No miłość... Czy to w ogóle jest możliwe...
- Kolega z baru: Noo... w telewizji to często pokazują miłość, jak jacyś tam się kochają albo mówią.
- Paluch: No. Ja też tak myślę, w życiu to jest niemożliwe.

czwartek, 10 stycznia 2008

piątek, 30 listopada 2007

Uczucia

Nie należy tłumić uczuć.
I tak się odezwą.
W taki, czy inny sposób.

niedziela, 1 lipca 2007

Kill their.

Masz może pistolet? Ostry nóż chociaż? Nie, to będę musiał zrobić to gołymi rękoma.

Tak zlikwiduje tych wszystkich, którzy tak bardzo mnie irytują. Lepiej teraz, jestem jeszcze nieletni przecież. Dostanę ze 2 lata, po dobrym sprawowaniu wyjdę po kilku miesiącach. Jak się uda to może i w zawiasach, albo... wiem zrobię to pod pretekstem choroby psychicznej - wtedy zamkną mnie w zamkniętym zakładzie. Tam przynajmniej wolno mówić co się myśli i czuje, a inni uznają to za "normalne", bo właśnie przez to, że wypowiadają każde słowo, które siedzi na języku, ludzie tam trafiają.

Nie, nie będę wymieniał listy tych osób z obawy pominięcia kogoś ważnego. W dodatku tak każdy może do tej listy dodać własny cel. Śmiał sprzątnę, poświęcę się dla dobra ludzkości.

poniedziałek, 16 kwietnia 2007

Monotonia codzienności

Szczerze mówiąc, nie wiem o czym pisać. W moim życiu nie dzieje się nic specjalnego, szczególnego, nad czym mógłbym tak długo rozprawiać.

Nadal żyję – pomyślała Patrycja – i wszystko zacznie się od nowa. Wstanę rano, przeciągnę się jak zwykle. Słońce zaświeci mi oczy, jak zwykle. Ubiorę te same, co zwykle bambosze, pójdę do łazienki i jak co dzień umyję zęby, uczeszę włosy i przemyję zaropiałe oczy. Wrócę do pokoju i zobaczę te wszystkie dzieci biegające na placu zabaw, zobaczę pomnik i fontannę. Dostrzegę tych samych co co dzień przechodniów spieszących do pracy i wracających do domu. Po południu odwiedzę ten sam bar co zwykle, tą samą dyskotekę. Znów będę rozmawiać ze znajomymi o niesprawiedliwości i problemach na świecie, chodzić do kina i spacerować w deszczu. Wrócę do domu, do swojego pokoju, spróbuję poczytać jakąś książkę, włączę telewizor i pogapię się na te same co zwykle programy. Nastawię budzik na tę samą godzinę co poprzedniego dnia. Co dzień będę machinalnie wykonywać powierzone mi zadania. W porze obiadowej zjem kanapkę siedzą na przeciw boiska do koszykówki, na tej ławce co zwykle, obok tych samych ludzi, którzy zwykle też wybierają te same ławki i te same kanapki. Ci ludzie mają też zwykle to samo puste spojrzenie, choć udają, że na głowie mają sprawy najwyższej wagi. Będą znów słuchała tych samych plotek, dowiem się kto z kim sypia, kto ma kłopoty, kto się rozwiódł, kto płakał przez męża i będę miała poczucie, że jestem lepsza niż inni. Pod koniec dnia znów wpadnę to baru i koło się zamknie.

Kurwa, pewnie, że się dzieje! Tylko ja jak zwykle nie potrafię czerpać z życia tego, co najlepsze, najkorzystniejsze... ale cóż, może kiedyś się nauczę?

Dlaczego nasze życie jest takie monotonne? A przecież, kiedy przeminie młodość, staniemy się zgorzkniałymi i schorowanymi staruchami. Wtedy opuszczą nas przyjaciele. Nie ma więc po co kurczowo trzymać się życia, które i tak niesie ze sobą tylko cierpienie.

Bashed and inspired of: Paulo Coelho"Weronika postanowiła umrzeć".

czwartek, 12 kwietnia 2007

Możesz robić, co chcesz.

Jesteś wolny. Możesz robić, co chcesz. Co dzień wybierasz między dzięsiątkami możliwości i boleśnie doświadczasz dylematów ludzkiej wolności. Nie jest to wolność absolutna: napotykasz wiele ograniczeń w sobie samym i w świecie. Dramat wolności rozgrywa się zawsze w przestrzeni dobra i zła.

Twoje wybory decydują o sensie Twojego życia i jego moralnym profilu. Zmarnowana szansa wolności oznacza zmarnowane życie. Wolność sensownie użyta prowadzi ku spełnieniu i dobru.

niedziela, 11 lutego 2007

Meditation of my friends

Ludzie dali mi spokój, po części też ja odciąłem się od świata. Dało mi to czas na przemyślenia, a to źle, bo gdy myślę dochodzę do ciekawych wniosków zaburzających spokój natury.

Dlaczego tak nagle mogłem kompletnie zniknąć z życia niektórych osób.
Gdzie są teraz Ci, których cały czas wspierałem – już mnie nie potrzebują?

A zresztą, chyba wcale mnie to nie interesuje; zresztą pora już iść spać.

sobota, 7 października 2006

I don't want the another love


Polish:
Zobacz orginał.
by Esborrany

Mocne? Na pewno, ale i tak zostawię ślad dla potomości.

English:
The Sun shines in my world rarely. The rain or the hail isn't odd in the centre of summer. Men avoid oneself mutually, and if they have to meet somewhere – they never look at eyes. Because the eyes are a window of soul. In my world nobody does want to look in anybody interior and usually he acts wrong first impression.

There is no place for warm emotion in the my world. Everybody want to be the best, having in the ass other people. There folks missed, but they don't miss any more. They mentioned, but they don't mention any more. They meant, but they don't mean any more. They remembered, but they don't remember any more. They didn't cry, but cry now. Silently, in their empty pad.

How did they get to my world? Surely they are there completely accidentally, so as I. And when they are only fallen in love, they will jerk out from this hopelessness. They will stop to be colourless, they will smile.

And only I will stay left there, because You will not belove me, and I don't want the another love.

piątek, 6 października 2006

Ἀφροδίτη ή Ἀθήνη


Polish: Czyż nie lepiej śnić o Atenie, niż na jawie musnąć Afrodyty - przebiegłej, niewiernej uwodzicielki. . .

czwartek, 5 października 2006

In the mean mood


English: I am in the mean mood. I do not know completely what to do with the coming day. To start for oneself and taste something to do, or live in the my gloomy, imaginary world and remember and meditate about Her.

Español: Estoy en el humor malo. Yo no sé completamente lo que hacer con el día venidero. Para empezar para sí mismo y probar algo hacer, o para vivir en el mi mundo oscuro e imaginario y recordar y meditar acerca de Ella.

Français: Je suis dans l'humeur moyenne. Je ne sais pas complètement ce que pour faire avec le jour prochain. Pour commencer pour soi-même et quelque chose de goût pour faire, ou habiter en le mon monde sombre et imaginaire et rappèle et médite d'Elle.

Italiano: Sono nell'umore medio. Non so completamente ciò che fare col giorno prossimo. Per cominciare per sè stesso ed assaggiare qualcosa per fare, o vivere nell'il mio mondo oscuro, immaginario e ricordare e meditare di Lei.

Polski: Mam podły nastrój. Kompletnie nie wiem co zrobić z nadchodzącym dniem. Zabrać się za siebie i spróbować coś zdziałać, czy dalej żyć w swoim ponurym, urojonym świecie i wspominać, rozmyślać o Niej.

русски: Я нахожусь в скупом настроении. Я не знаю, полностью что сделать с прибывающим днем. Начинать для себя и испытывать кое-что, чтобы сделать, или жить в моем мрачном, воображаемом мире и помнить и размышлять о Ней.

środa, 4 października 2006

To było tylko złudzenie


Polish:
Pamiętasz lato jak ze snu? Pisałeś mu wtedy o tym jak Ci źle, że chciałabyś uciec daleko stąd. Prosiłaś, by jakoś Ci pomógł, urwał się z Tobą choćby zaraz, byle tylko nie zostawić Cię samej, o nie! Coraz szybciej, z coraz większą determinacją gnał do Ciebie, nigdy nie pozostawił by Cię bez opieki. Zrobił by wszystko, aby być znów w tobie, śmiać się i płakać. Dzielić się swoją radością, i na pół dzielić smutki Twe. Wszystko było tak proste w te dni. Powiedziałaś, że nigdy, nigdy aż tak słodkie były, jak krew, Twoje łzy.

Słońce obniżało się na lini horyzontu. Spadało w dół, wciąż spadało nie mogąc spaść. Mąż tam w obcym ponurym świecie za funtem, odkładał funt na Twój wymarzony przepiękny dom. Mąż Twój wielbił Cię nad wszystko. Narzeczoną miał kiedyś jak ze snu. Z autobusem Arabów zdradziła go. Nigdy nie był już sobą, o nie.

W pięknym baśniowym świecie żyliście razem i rzadko odwiedzaliście ponury świat rzeczywistości. Budziliście i zasypialiście w jednym wspólnym niebie. To było złudzenie - czarodziejka gorzałka tańczyła w Was. Koniec był o dwa kroki. Nie wiem ciągle dlaczego zaczęło się tak, czemu zgasło też nie wie nikt. I mimo wciąż wielu innych wspaniałych dni, żadne nie będą dla niego jak te z chorych wspomnień, o tych z wspaniałych dni.

Emigrował z objęć Twych. Upadł nisko, na tyle nisko, że nie mógł już wstać. Dzień go wyganiał, a nocą znów wracały: żal, smutek i melancholijne wspomnienia.

niedziela, 1 października 2006

Staring somewhere far


English: Staring, forgot that I am here. Absent, speechless and fars. You left me in the half word, in the half smile. You have so high fifted eyelids. In Your eyes is light, and behind the light is tree. I am in them (eyes), but you don't know about this. From suddenly ajar head to smart. Staring somewhere far, beyond oneself. And the fog of the melancholy shadows Your profile. You let me conjecture all in stillness. This hurts, because I don't know, where is I, and where are You. Staring, you forgot that I was here. Sadness came and separated us so suddenly. You left me such long second. I when look at myself in Yours eyes I was crying. Seems me that I lose You for ever... Suddenly the time stood up without the reason, and you are, staring somewhere far, beyond oneself.

Polish: Zapatrzony zapomniałeś że tu jestem. Nieobecna, oniemiała i daleka. Zostawiłeś mnie w pół słowa w pół uśmiechu. Tak wysoko uniesione masz powieki. W Twoich oczach okno, a za oknem drzewo. Ja w nich jestem, ale nawet o tym nie wiesz. Z odchylona nagle w stronę światła głową. Zapatrzony gdzieś daleko, poza siebie. pozwalasz mi sie domyśleć wszystkiego w bezruchu. I mgła melancholii przesłania Twój profil. To boli, bo nie wiem, gdzie ja, a gdzie Ty. Zapatrzony, zapomniałeś, że tu jestem. Smutek przyszedł i tak nagle nas rozłączył. Zostawiłeś mnie w sekundzie takiej długiej. Gdy przeglądam sie w Twych oczach niewidzących, a ja płacze. Zdaje mi się, że na zawsze Ciebie tracę... Bez powodu nagle stanął czas i jesteś, zapatrzony gdzieś daleko, poza siebie.

piątek, 29 września 2006

Bezcenny błysk oka


Polish: Zobaczyć błysk żaru w oczach... bezcenne.

środa, 20 września 2006

The suffering


Polish: Przyszedłeś do mnie, wybrałeś mnie, poddałeś próbie ognia. Dałeś pierścień i miłość Lucyfera. Panie mrocznych sal, zabrałeś mi dziewictwo, zostawiając diabelski ślad, ognistym mieczem na mej duszy.

English: You came to me, you chose me, you subjected the test of the fire. You gave ring and the Lucifer love. The Lord of dark halls, you took me the virginity, leaving devilish trace fiery sword on my soul.

The suffering is next experience in the life, test having on the aim to check our belief, loyalty, endurance etc. I passed a lot in the life, maybe not comparing to Hiob, but I have saved my road of the suffering. Man by the road of the suffering becomes better, wiser...
What does not kill us, this strengthens us.

There is no person on this planet which never suffered. The suffering is written in the human existence so same as happiness. So this is already be and we won't advise anything on this. I taught not to blame anyone else, and nothing for the evil which I experience. I agree with this what the life gives me, though many times it wasn't "rose". The suffering enriched me in many new experiences and considerations. Thanks to this what it met me in the life, I am such now what I am, but not different. Can here quote many features of my character as the example.

wtorek, 19 września 2006

The soul was dead




The soul was dead. I.e. mine. The new won't be the same. Mayby he will be bad. Or maybe good. Surely more decided. And the life maybe will be less empty.

Hmm.. And maybe my soul was dead by this, that I too few think about myself, that I don't believe in oneself? Did she kills herself by else's sadnesses? Phh.. She would have to be the quite good fool. By the sadnesses of the any different person who I respect, I admire, I like on which do I model? More quickly she killed herself because she had me enough. Trivial, her decision.

Mayby this is the form of the manifesto? I don't believe in oneself, I hide, I run away from the world and smart. I run where there is no anyone there. If be alone, if to do mediate, if bulle oneself, to get tired without the pause. Enough to torment eventually. Maybe the soul wanted to show me, that not so was?

It was not successful her.


Where from do that sentense? Well... a lot of pain, sadness and suitable music.

poniedziałek, 18 września 2006

Truth?

The pore to get up, the beautiful new day started! Don't only begin him from grumbling, you sleepy, I please you. In the hour or two we will be in this old lock from the turquoise brick, what nobody knows still why he stands. We will rest there. Don't grumble!

You see, how nicely one goes? Good road, the beautiful circumstances of the nature... What still to want to happiness? Good, not speeches, because I know you what do you want to tell. But usually the use of the word on « l » does not work on me well. And already especially, when it went from your mouth. Then it is sharper the than swords nag, than the dragons talons, than the elf arrow. Dont ask me "why". We will get to know answer on this question just when we reach to the Truth.

Unusual fulfilment the looves... What? Ah, I talk to myself. I heard such sentence simply somewhere. Or I read it maybe. Do you claim that this was your sentence? Possible. I really do not know, who and when told this. But you speak fast, that you, then why I have not to believe you?

Oh, you can already see city and castle, are almost on the place. Once, two, and we will be there. Are you be pleased to approach to the Truth? I also not.

niedziela, 17 września 2006

Hount

I can't sleep, again.. Why I met You? I have this miraculous vision in my eyes... in my mind. . Ehhh... just stop me to haunt at last.

czwartek, 14 września 2006

Ehhh....

Wciąż myślę o Niej, jeszcze nie wiem kim jest, ale już doskonale wiem jaka jest...